Forum

Blog Mężczyzny :: Forum :: Porozmawiajmy o.... :: o Życiu
 
<< Poprzedni temat | Kolejny temat >>
walka kobiety o mężczyznę
Idź do strony  [1] 2 3 4 5 6
Moderatorzy: Glosator, zanchez, milianka35
Autor Odpowiedzi
miedzy.slowami
wto wrz 22 2009, 16:07

Zarejestrowany #235
Dołączył: czw lut 05 2009, 15:18
Miasto: Warszawa
postów: 189
Gdy mężczyzna walczy o kobietę (uwodzi ją, zdobywa, stara się o jej zainteresowanie, próbuje wyeliminować ewentualnych przeciwników, ponownie walczy o jej względy, gdy coś między nimi się popsuło), najczęściej budzi podziw. Akceptujemy i aprobujemy wpisywanie się mężczyzn w utrwalony wzorzec wojownika zdobywcy.
Gdy kobieta próbuje walczyć o mężczyznę... no właśnie... czy nie budzi wówczas politowania? Czy zewsząd nie słyszy głosów: gdzie twoja duma? ambicja? unieś się honorem, kobieto! niech on sam do ciebie przyjdzie!
Jak to jest z tą walką kobiet o mężczyzn? Czy powinny o nich walczyć, czy raczej wpisać się w inny utrwalony wzorzec - cierpliwie czekającej wieży do zdobycia? Czy walcząca kobieta nie ujmuje męskości mężczyźnie? Czy ten nie ucieka od takiej, gdzie pieprz rośnie, bo ma zakodowany inny wzorzec postępowania? Czy nie traci do niej szacunku? Czy kobieta ma tylko biernie oczekiwać, aż mężczyzna, na którym jej zależy, zdecyduje się o nią zawalczyć, a w przeciwnym razie zrezygnować z niego?
Jeśli powinna walczyć, to na czym ma polegać ta kobieca walka? Czy może sposoby jej postępowania należałoby nazwać inaczej?
Interesuje mnie stanowisko zarówno Pań, jak i Panów.
Pozdrawiam ciepło:)

[ Edytowany wto wrz 22 2009, 21:30 ]

Zycie jest ciagla zmiana, ciaglym rodzeniem sie i nieustanna smiercia.
Heraklit
Powrót do góry
elentari
wto wrz 22 2009, 19:41

Zarejestrowany #287
Dołączył: nie mar 15 2009, 19:26
Miasto: Łódzkie
postów: 104

Napisze tak.

Już samo to, że mężczyzna zostawia kobietę z która był od dłuższego czasu, sprawia, że otoczenie taktuję porzucona z politowaniem.
Kobiety wciąż boją się walczyć o mężczyzn, a jeśli już walczą to brak w ich staraniach dobrze przemyślanego planu. Emocje biorą gorę, co sprawia, że ich walka jest dość chaotyczna.
Walcząc kobieta nie ujmuje mężczyźnie męskości czasy sie zmieniły a i my kobiety jesteśmy bardziej postępowe.
Myślę, że kobiety zbyt często unoszą się honorem, w większości przypadków dałoby się związek uratować.
Przyzwyczaiłyśmy sie do biernego czekania i stereotypów, że to facet zdobywa kobietę. A kobieta nie może zdobywać?
Ja o swojego chłopaka nie walczyłam, myślałam, że uczucie obroni się samo, że jestem lepsza. Owszem jestem lepsza od tamtej, ale zrobiłam niewiele by mu to uświadomić. Ale z drugiej strony czy powinnam to robić?

"Rzeczy wa?ne zostaj?, odchodz? tylko te które uwa?ali?my za istotne, a tak naprawd? s? bezu?yteczne"
Powrót do góry
Trouble
wto wrz 22 2009, 21:21
Gość
M.S. mówisz o sytuacji w której kobieta stara się ponownie zdobyć (w rozummieniu odzyskać) mężczyznę? Czy o sytuacji w której 'poluje' ona na kogoś zupełnie nowego, obcego. - Na kogoś kto po po prostu wpadł jej w oko?

Pzdr T.

Powrót do góry
miedzy.slowami
wto wrz 22 2009, 21:28

Zarejestrowany #235
Dołączył: czw lut 05 2009, 15:18
Miasto: Warszawa
postów: 189
Hmm... nie będę ukrywać, że pierwsza opcja bardziej mnie interesuje.
Ale ja chyba naprawdę jestem totalną ignorantką, bo nawet nie pomyślałam, że to ważne...
Na szczęście stoisz na straży, Trouble:)

Zycie jest ciagla zmiana, ciaglym rodzeniem sie i nieustanna smiercia.
Heraklit
Powrót do góry
woman
wto wrz 22 2009, 22:47

Zarejestrowany #19
Dołączył: czw maj 08 2008, 00:21
Miasto:
postów: 2016
Jeśli strony były w związku - jak najbardziej warto zawalczyc...

Aaale, jest taka cieniutka granica za którą jest już narzucanie się lub tez trzymanie kogoś kurczowo, na siłę, osaczanie...

Trzeba "wyczaic", czy się tej granicy nie przekracza.


Woman:-)
Tak od CZASU...do CZASU

Powrót do góry
magol
śro wrz 23 2009, 01:47

Zarejestrowany #355
Dołączył: śro lip 01 2009, 18:51
Miasto: Łódź i okolice
postów: 526
miedzy.slowami. Sprecyzuj mi tę walkę. Z kim walczysz? Z sobą, nim, nią, nimi? O co walczysz? Jaki jest naprawdę cel tej walki? Czy jeśli osiągniesz ten cel będziesz naprawdę usatysfakcjonowana? Walka to wojna, wojna to trup ścielący się gęsto, to trwałe okaleczenie, to cień co zasłania wszystko na bardzo długo. Zwycięstwo i porażka to wyniki walki. Remis jest zapowiedzią następnej batalii.

Jeśli celem walki jest związek, chęci do walki muszą mieć obie strony. Sama możesz zająć jedynie stanowisko w sprawie...

Pia Melody, "Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić"
Przeczytaj
Powrót do góry
miedzy.slowami
śro wrz 23 2009, 09:57

Zarejestrowany #235
Dołączył: czw lut 05 2009, 15:18
Miasto: Warszawa
postów: 189
Magol, słowo "walka" jest tu synonimem starania się o czyjeś względy, zasugerowałam w wypowiedzi, że być może jest ono niefortunne.
Rzeczywiście, konotacja słowa narzuca skojarzenie z wojną: jest przeciwnik, bitwa, ranni, zabici, jeńcy... Ale nie o rozbijanie słów na atomy mi tu chodzi...
PS. Czemu uważasz, że moja miłość jest toksyczna?

[ Edytowany śro wrz 23 2009, 10:20 ]

Zycie jest ciagla zmiana, ciaglym rodzeniem sie i nieustanna smiercia.
Heraklit
Powrót do góry
magol
śro wrz 23 2009, 16:16

Zarejestrowany #355
Dołączył: śro lip 01 2009, 18:51
Miasto: Łódź i okolice
postów: 526
między.słowami ja tego nie napisałem, że jest toksyczna. Czytam właśnie tę książkę i myślę, że mogłaby ci pomóc.
(czytam to może zbyt wielkie słowo - przedzieram się przez akapity o tototo jest odpowiedni zwrot:)
Pozdrawiam Cię M. S
Powrót do góry
limonka
śro wrz 23 2009, 18:57

Zarejestrowany #264
Dołączył: czw lut 26 2009, 08:20
Miasto: miasto
postów: 50
między słowami
Nim zaczniesz obmyślać plan działań: JAK ODZYSKAĆ SWEGO ... to proszę uwzględnij DLACZEGO CHCESZ to zrobić?
Jakie były przyczyny do Waszego rozstania, a jakie masz teraz by zdobywać?
Powrót do góry
miedzy.slowami
śro wrz 23 2009, 22:50

Zarejestrowany #235
Dołączył: czw lut 05 2009, 15:18
Miasto: Warszawa
postów: 189
Elentari
"Ja o swojego chłopaka nie walczyłam, myślałam, że uczucie obroni się samo, że jestem lepsza. Owszem jestem lepsza od tamtej, ale zrobiłam niewiele by mu to uświadomić. Ale z drugiej strony czy powinnam to robić?"
Sądzę, że tu bardziej niż o powinność chodzi o potrzebę. Myślę, że każdy lubi wiedzieć, że zrobił wszystko, co mógł w danej sytuacji, że nie będzie sobie później wypominał, że może była szansa, ale się ją zmarnowało przez "głupią dumę". Być może to, co wówczas zrobiłaś, było dokładnie tym, czego na tamtą chwilę potrzebowałaś.
Woman, a niech licho porwie to "wyczajanie"... Ja w tym jestem kiepska. Ta cała intuicja, niuanse... ech... Nie wiem, jak Wy, kobiety, to robicie;)
Magol... Spróbuję. Z kim? Jeszcze dokładnie nie wiem. Możliwe, że z Jego lękiem. O co? O drugą szansę na innych zasadach. Tak, będę usatysfakcjonowana, bo wierzę, że oboje możemy dać sobie szczęście, tworzyć rodzinę, żyć dojrzalej po tym, czego doświadczyliśmy.
Walka to też zdobyte sztandary, pot, który ociera się z czoła z satysfakcją dokonanego trudu, doświadczenie - mądrość zdobywana w trakcie... Dużo zależy od oręża i kodeksu, jaki się samemu ustaliło...
Zresztą, sama uznałam, że nie ma sensu wdawać się we frazeologię.
Limonko:) wszystko już przeanalizowałam... Teraz czas na wdrażanie wniosków w życie... o ile będę miała na to szansę.
Pozdrawiam ciepło.

Zycie jest ciagla zmiana, ciaglym rodzeniem sie i nieustanna smiercia.
Heraklit
Powrót do góry
Idź do strony  [1] 2 3 4 5 6  

Przejdź do:     Powrót do góry


Kanały informacyjne: RSS 0.92 Kanały informacyjne: RSS 2.0 Kanały informacyjne: RDF
Powered by e107 Forum System

Użycie pamięci: 4,213kB